17 marca 2015

Frustracje młodego ojca

Aleksander Moszkietowicz napisał w felietonie na mamadu.pl, że nie odnajduje się w wielozadaniowym ojcostwie XXI wieku. I dostało mu się ze wszystkich stron, od kobiet i mężczyzn. Jego apel „Mężczyźni do siekier, kobiety do igieł” wywołał śmiech i szyderę. A może nie powinien?



W sieci artykuł wywołał burzę. „Moszkietowicz życzy sobie powrotu ery kamienia łupanego” - napisał stayfly.pl, wyszydził niezaradnośc życiową autora felietonu i jeszcze skopał leżącego: „Biedaczysko, on tylko chciał być dawcą spermy, a tu na nieświadomie ktoś go wmanewrował w bycie ojcem. Życie bywa takie okrutne.”
Zachęcam Was do lektury tekstu "Nowoczesny model rodziny to koszmar dla mężczyzn". Ciekawa jestem Waszych opinii. Czy to niemęskie narzekanie, czy też prawda o współczesnych ojcach?

6 komentarzy:

  1. A kiedy kobieta ma być kobietą ,pomiędzy praniem,sprzątaniem i gotowaniem ????

    OdpowiedzUsuń
  2. O to ja jeszcze poczytam co tam w oryginale było napisane, ale po streszczeniu się wypowiem. Rozumiem pana frustracje, bo sama w macierzyństwie wielozadaniowym (i kariera, koniecznie powrót do kariery!) się nie sprawdzam. Czasy powariowały? Z zazdrością czytałam ostatnio biografię Agathy Chriestie, gdzie w jej czasach młodej matki za nic nie przyszło im na myśl, żeby nie mieć pomocy przy dziecku. A ona miała jedynaczkę i była pisarką. Teoretycznie mogła zasuwać na maszynie w nocy, a w dzień prać sprzątać i gotować, no nie? A tu niespodzianka, do tych rzeczy też miała pomoc! Generalnie nie wiem, czy w obecnej mojej sytuacji mamy dwulatki zbuntowanej, z gilem do pasa i z małym miesięcznym ssakiem w formie pijawki bardziej (przyssało się i nie chce odessać) nie oddam mojego prawa wyborczego, pigułki antykoncepcyjnej i spódnicy ołówkowej do kolan w zamian za wiktoriańskie podejście do prowadzenia domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Christie, przepraszam za literówkę.

      Usuń
  3. Napisałem już komentarz tam, ale powtórzę się tutaj i napiszę że z takim podejściem do bycia ojcem tylko współczuję...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja będąc kobietą, przyklasnę temu co napisał Tata Szymona.
    Autor omawianego wpisu jest ojcem nie do pozazdroszczenia.
    dla kobiety ktoś taki na męża to duży problem.

    gdy rodzi się dziecko, zmienia się wszystko. podejmując decyzje o urodzeniu dziecka, rodzice zgadzają się na ta zmianę, na lata.

    Jeśli nie, to mamy później młodych ludzi pełnych problemów emocjonalnych, bo nie mieli rodziców, którzy przekazali by im miłość i szacunek, troskę od samego początku

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę, że to koszmar niektórych ojców, bo niektórzy się bardzo dobrze odnajdują w roli. Raczej ci, którym poglądy się nie zmieniły i nie nadążają za zmianami nie dają rady...

    OdpowiedzUsuń