29 maja 2014

Raz do roku wielkie święto

Dzień Matki. Ten jeden dzień w roku, kiedy działa prośba „chociaż dzisiaj zrób to, o co cię proszę, bez jęczenia!”, a media od prawa do lewa szeroko rozpisują się o macierzyństwie.


(O nie, co ja piszę! O matkach trąbi się w mediach za każdym razem, gdy dziecku stanie się krzywda.)

Tegoroczny Dzień Matki spędziłam jak zwykle między odrabianiem lekcji a gotowaniem obiadu, wieszając pranie, zmieniając pieluchy, odpowiadając na tysiące pytań zaczynających się od „Mamooo, a czy...”, targając siaty i raźno wymachując żelazkiem*, nie zdążyłam więc przeczytać wszystkich artykułów o tematyce macierzyńskiej, które ukazały się tego dnia w gazetach i w Internecie. Tzw. chwilę dla siebie mam w okolicach godz. 22.00, ale wtedy mój mózg jakoś słabo przyswaja („Ach, czym ty jesteś taka zmęczona...”), stąd mam co czytać przez kolejne noce (i dnie). Ba! Nawet ten tekst publikuję trzy dni po!

W „Gościu Niedzielnym” ukazał się wywiad z Małgorzatą Terlikowską (całkiem sympatyczny, choć zaczynający się od osłabiającego pytania, czy jej najmłodsza córeczka „była prztyczkiem zadanym w nos feministkom”...), na wp.pl rozmowa z Agnieszką Stein, która radzi, jak przeskakiwać kłody rzucane pod nogi matek, na tokfm.pl wywiad z Agnieszką Graff, w feminotece świetny tekst Elżbiety Korolczuk o miejscu macierzyństwa w feminizmie, a w „Newsweeku” artykuł „Idealne i wściekłe”. Co prawda w „Newsweeku” nie ma ani słowa o Macierzyństwie bez lukru (za to jest kilka słów od jednej z naszych Autorek - Matki Sanepid), ale dobrze wiemy, że byłyśmy jednymi z pierwszych, które głośno powiedziały, że bycie matką nie jest różowe i słodkie jak na okładce kolorowego pisma. Ostatnio dużo dzieje się w kwestii macierzyństwa w nurcie feministycznym – z uwagą czytam teksty i śledzę wypowiedzi Agnieszki Graff, które bardzo do mnie przemawiają i w których odnajduję również moje refleksje (choć luksus snucia refleksji mam mocno ograniczony czasowo).

Cieszę się z tego, że o macierzyństwie pisze się dużo i w różny sposób. Jest to taki kocioł emocji i wyzwań, że mieszczą się w nim wszelkie skrajności, od euforii po czarną rozpacz, od bezgranicznej miłości po chęć ukręcenia łba u samej dupy, od dumy i szczęścia po głęboki wstyd, od śpiewania czułych kołysanek po darcie się na dzieci aż do ochrypnięcia.

O tym wszystkim piszemy w naszej antologii, w trzech kolejnych tomach, które warto mieć i warto czytać nie tylko w Dniu Matki.

I tak, to była reklama. Bo to wszystko dla Mikołajka.
__________________________________________

*tak, wiem, prasowanie to przeżytek i najwyższy czas wyzwolić się z drobnomieszczańskich okowów albo delegować ten obowiązek, ale, wyobraźcie sobie, bardzo lubię prasować, widok równo ułożonych stosików odzieży daje mi poczucie spełnienia**

**tak, wiem, powinnam znaleźć sobie jakieś hobby i prawdziwy cel w życiu.

5 komentarzy:

  1. Witam, Macierzyństwo to na pewno nie suma intensywnych tylko i wyłącznie pięknych przeżyć, iście metafizycznych. Ile rodziców
    ( umówmy się jest wielu wspaniałych ojców którzy w rodzicielstwo się włączają i na równi z matką przeżywają wszelkie wzloty i upadki ) tyle rozmaitych historii i opinii dotyczących rodzicielstwa. I jak to mówią punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
    Pomimo tego,że rodzicielstwo to nie piękne słodkie polukrowane ciastko...Czuję,ze skupianie się tylko na tych trudnościach rożnych na dłuższą metę nie ma sensu i nie daje żadnych właściwie korzyści...
    Nie uwierzę, że w Dniu Matki spotkało panią tylko i wyłącznie pranie sprzątnie, zakupy i masa pytań na które trzeba znaleźć odpowiedź...te prace domowe wykonać muszą wszyscy prędzej czy później, niezależnie od tego czy mają dzieci, czy nie..Nie ma w tym nic nadzwyczajnego,że mamy robią masę rzeczy właściwie na raz..
    .( a właściwie w tym poście Pani) Robią to wszystkie mamy...
    Tak jak trzeba jasno powiedzieć,że rodzicielstwo to nie tylko sielanka, tak warto powiedzieć, że są i te piękne chwile..Wtedy jest sprawiedliwość i rzetelność wypowiedzi..jeśli już ktoś zabiera się za tematy i opowiadanie o rodzicielstwie..Stawianie nacisku tylko na ciężkie chwile jest ( w moim odczuciu ale to tylko moje , nie narzucam swojego zdania absolutnie nikomu) zakłamaniem...
    Podczas gdy jedne matki opisują wylewnie o trudnościach macierzyństwa, jest wiele kobiet które marzą o tym by mieć takowe przeżycia, by moc być mamą....
    Sama jestem "obciążona" i bałam się czy w ogóle kiedykolwiek Ktoś mnie pokocha , czy dane mi będzie być matką....I choć nie raz smucę,się płaczę, wściekam .. Bo dziewczynki moje im starsze tym głupsze i nawet niebezpieczne pomysły mają...To nie wyobrażam sobie, żeby tylko i wyłącznie skupić się na tych rozmaitych trudnościach..
    I jeśli nadal będzie taka "propaganda " niby celem przedstawienia realiów, to nie dziwmy się ze będzie co raz to mniej dzieci i również z tego powodu..Jak się kobiety naczytają tych wszystkich opowiastek jak jest ciężko...To trzeba równoważyć..jest ciężko ale są też i piękne chwile..
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pani Aniu, przyzwyczaiłyśmy się już do zarzutu, że nasza akcja jest postrzegana jako działanie na niekorzyść przyrostu naturalnego w Polsce, ale aktualnie nie ma na ten temat żadnych wiarygodnych badań, więc nie poczuwamy się do winy ;-) Zapewniam Panią, że nasze antologie to nie tylko zapisy trudnych chwil, jest tam wiele ciepłych scen i zabawnych historyjek. Zachęcam do lektury, kupując antologię pomoże Pani ciężko choremu Mikołajkowi.

    A że akurat mój Dzień Matki nie był jak w reklamie - zdarza się.

    OdpowiedzUsuń
  3. Życie całe w ogóle nie jest jak w reklamie..Reklamy kłamią i one to dopiero lukrują rzeczywistość..Pozdrawiam..

    OdpowiedzUsuń
  4. Oczywiście, że masz rację!

    OdpowiedzUsuń
  5. Serdecznie zapraszam Panią do dyskusji na portalu Facebook - https://www.facebook.com/plotkarra
    Facebook - https://www.facebook.com/plotkarra
    pt. - z jakimi problemami jako przyszłe mamy spotkałyście się na swojej drodze w oczekiwaniu na maleństwo. Sprawmy by życie przyszłych mam - było łatwiejsze. :)
    Czekamy na Ciebie :)
    Ściskam.


    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.