18 września 2013

Do poczytania: Dzień świ… matki oraz sprawy bieżące

Dzień dobry po wakacjach! Przypominamy, że do końca września możemy pomagać Mikołajkowi oglądając niespełna dwuminutowy film promujący akcję Domestosa, Fundacji Unilever i UNICEF na rzecz promocji higieny w krajach, które tego potrzebują.

Ponadto wraz z moje-waterloo pracujemy nad trzecim tomem antologii. Aktualnie jesteśmy na etapie wyrywania obiecanych tekstów z gardeł naszych drogich autorów, co jest procesem żmudnym, ale postępującym, zatem jesteśmy coraz bliżej końca.

Po serii ogłoszeń parafialnych - coś do czytania: Świetna, jak zawsze, notka Moe, mamy dwóch uroczych dziewczynek, autorki bloga smoczkiem-po-lapkach.blog.pl.

Nie, no to nie do wiary. Nie, to być nie może. Osiem lat podstawówki, cztery liceum, potem pięć bite studiów, dyplom z wyróżnieniem, awans zawodowy, podyplomówka, kursy, szkolenia, drugi zawód. Wojaże wzdłuż i wszerz kontynentu. Flamenco, salsa i bachata. Hiszpański u native speakerów. Książki czytane na tony…

I pomyśleć, że moim największym pragnieniem jest obecnie możliwość robienia siku bez asysty dzieci.

Tak po prostu wejść do łazienki, zamknąć drzwi i nie słyszeć za nimi dzikiego darcia, że ach, mamo, wpuść nas natychmiast. Nie burczeć co 3 sekundy o ręcznik wrzucany do wanny, szczoteczki do zębów strącane za pralkę, wywlekane z szafki wałki do włosów. Nie ostrzegać, że uwaga na głowę, Ela, zaraz się uderzysz i nie ruszaj kranu Wikulku, to gorące, mówiłam nie ruszaj kranu, natychmiast zakręć wodę, słyszysz, wodę zakręć w tej chwili. I zostaw, nie dotykaj, odłóż, nie rzucaj, odejdź stamtąd, nie podchodź tam, uważaj. I zostaw papier – ja jeszcze siedzę. Nie wrzucaj papieru, gdy ja jeszcze siedzę. Nie, nie spuszczaj jeszcze wody. Mówiłam, nie spuszczaj wody… Uważaj na Elę, UWAŻAJ na Elę. Ela, a ty nie jedz tego. Wiki, nie jedz mydła. Natychmiast zostaw to mydło. I nie bierz teraz rąk do oczu. Wychodzimy, dziewczyny. Już, raz raz. Ela, wychodzimy. Wiki, ty też wychodzisz. Ela, po co żeś tam znów wlazła? Wiki, ja wyniosę Elę…

Zimno ma rację. Kiedy stajemy się matkami, umieramy*.


* „Projekt matka” M. Łukowiak, Warszawa, 2013, s. 323.

5 komentarzy:

  1. Spokojnie, umieramy tylko na kilka lat...no chyba, że kolejny dzidziuś nam się zamarzy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W planach jeszcze dwójka, więc gdy tylko odżyję, umrę na nowo ;)

      Usuń
  2. Siku już nigdy nie będzie takie same!

    OdpowiedzUsuń
  3. A tatusiowie to nie ;). Ot, całkowicie w przenośni i dosłownie wywraca się życie do góry nogami po prostu i tyle. Ale przecież my - rodzice - damy radę!

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.