20 listopada 2014

Macierzyństwo bez Photoshopa - rozkręcamy się!

Przedwczoraj napisałam nieśmiało o nowym pomyśle na czwartą część "Macierzyństwa bez lukru". Minęło półtora dnia i faza wstępna rozbuchała się jak zieleń na wiosnę.


  • Zgłosił się do mnie fotograf, który chciałby zrobić sesję. 
  • Zgłosiło się 10 odważnych dziewczyn, które chciałyby wziąć w niej udział (czekamy na kolejne modelki, piszcie i zgłaszajcie się!) 
  • Pomysł na wykorzystanie zdjęć przeszedł z fazy "a może ebooka? a może strona w Internecie?" w fazę "najlepszy byłby album". 
  • Ania myśli nad logo.
Brakującym ogniwem jest ktoś, kto opłaci koszty druku. A zatem - szukamy sponsora, który przeznaczy na nasz cel kilka tysięcy złotych. W zamian oferujemy miejsce na okładce na logo.

Dziewczyny podpowiadały mi także inne możliwości zdobycia funduszy - np. za pośrednictwem serwisów zrzutkowych, ale nie chcę tej opcji. Jeśli zbierać pieniądze, to po to, żeby bezpośrednio przelać je na konto Mikołajka, a nie zbierać na inwestycję, która może przyniesie zysk.

Sponsor poszukiwany. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie!

7 komentarzy:

  1. Wici w trakcie rozpuszczania. Napisałam do Autorki bloga Blogostrefa (http://ilonapatro.com/), która kibicuje i nagłaśnia wiele wartościowych inicjatyw blogerskich.
    A ogólnie, to cokolwiek się nie urodzi, to będzie, będzie się działo, będzie zabawa ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo ciekawe, sledze rozwój. Ciekawe również dlaczego nie skorzystacie jednak ze stron pomagających. teraz na przykład wybitny Polski Himalaista Adam Bielecki zbiera fundusze na wyprawę na K2, korzystając ze strony zbierającej fundusze. nie dla zysku, ale by opłacić wyprawę
    Pozdrowienia, Joasia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joanno, jeśli miałabyśmy zbierać pieniądze, to lepiej byłoby od razu wpłacić je na konto Mikołajka w Fundacji, niż inwestować w projekt, który może przyniesie zysk, a może nie. Ponadto zdaje się, że strony umożliwiające zbieranie funduszy nie robią tego za darmo, a "Macierzyństwo bez lukru" to projekt charytatywny, każda z zaangażowanych osób nie dostaje za udział ani grosza, nie chcę zatem dopuścić do sytuacji, że gdzieś-ktoś zarabia na jakimś pośrednictwie.

      Usuń
  3. Chuda, rozumiem.
    Tu mam pytanie, z ciekawości:
    nawet gdyby zbierali procent za pośrednictwo, ale dzięki projektowi na takiej stronie zebrałybyście więcej pieniędzy i szybciej, mogąc pomoc większej ilości dzieci, to czy również zrezygnowałybyście z tej opcji?

    Joasia

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawi mnie, czy udało się zrealizować ten projekt? Może coś o tym napiszesz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli go zrealizujemy, to na pewno o tym usłyszysz :-)

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.