25 kwietnia 2014

Matka o poranku

Często piszemy o tym, jakie to jesteśmy zmęczone i z kołtunem na głowie, i że cera ziemista i cienie pod oczami i jeszcze suknia plugawa, a kiedy już pokazują nas w telewizji albo w gazecie, to takie śliczne jesteśmy, że wręcz nie do poznania.

To dzisiaj chwila prawdy. Tak wygląda matka karmiąca o poranku, po nocy przerywanej kilkakrotnymi pobudkami, marząca o kawie, której się nie napije i przed nałożeniem na twarz licznych kosmetyków, które upodobnią ją (albo i nie) do mamusiek z okładek.

Kwintesencja macierzyństwa bez lukru.

Miłego dnia! :-)


Polecamy naszą antologię, a w niej mnóstwo świetnych tekstów i ilustracji o tematyce rodzicielskiej.


24 komentarze:

  1. Pierwsza myśl... Totalny szok....
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    jak Ty to zrobiłaś, że ta wieża z książek się nie przewraca??????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też o tym pomyślałam!
      A propos kosmetyków, to ja od kilku tygodni mam opór przed wychodzeniem z moją dwójką na spacer, bo na moim osiedlu się zalęgły same idealne matki. A ja ostatnio z wiecznie tlustymi włosami i uporczywym zajadem mam ochotę popierniczać kanałami...

      Usuń
    2. Ja też pomyślałam o książkach.
      A poza tym... Chudo, kocham Cię! Trzeba mieć jaja, naprawdę.
      :))))))

      Usuń
  2. Cóż, zdjęcie pokazuje całą prawdę o byciu rodzicem. Tata Sz. też tak czasem rano wygląda ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. ooj pamiętam ten stan, kiedy jeszcze karmiłam synka piersią..
    oczy spuchnięte, niewyspana, błagasz o kawę której i tak nie wolno ci się napić..ale w ciągu dnia ma się więcej czasu..nie to co przy raczkującym, wstającym szkrabie albo starszym..noce przespane albo i nie..pozatym dnie wyczeprujące baterie i NERWY o tak...

    OdpowiedzUsuń
  4. Moje pierwsze 2 myśli: 1) jak po dobrej balandze wygląda, 2) po prawej książki w kolejce do przeczytania (u mnie tak właśnie jest). Pozdrawiam porannie, Mama niespełna rocznej rebeliantki

    OdpowiedzUsuń
  5. Wyglądasz na ciut zmęczoną, ale stos książek przy łóżku imponujący :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Spox, wyglądasz jakbyś całą noc czytała <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Dajesz radę, Kochana. Książki w czytaniu czy czekają lepszych czasów, jak u mnie?:)

    OdpowiedzUsuń
  8. ale pokaż dla kontrastu zdjęcie po tych wszystkich zabiegach ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. książki rulez;-) Ja mam takie foto, na którym dogorywam w łożu tuż przy synku przykryta Heidi Murkoff ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. A dlaczego kawy nie?
    Przecież po karmieniu spokojnie można wypić niezbyt mocną.
    Po ponad godzinie spokojnie można karmić.
    Kawa dosyć szybko jest metabolizowana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się ja całe karmienie piłam 1-2 filiżanki kawy na dzień a mój synek na tym nie ucierpiał. Obalajmy mity :-)

      Usuń
    2. Chuda pisała notkę o piciu kawy i jak to się skończyło dla Małego-że nie spał ;)

      Usuń
  11. Komentarz Wikulka: "O, mama i Ela!" :)))

    OdpowiedzUsuń
  12. hmm i tak nieźle, książki stoją pięknie w stosiku, włosy ułożone, i ten śliczniutki kocyk/ Magdula tez taki miała/ rozbraja
    ciesz się chwilą, będzie tylko gorzej ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak sobie myślę.. ja teraz tak wyglądam.. odkąd nie karmię piersią :P nie, gorzej jest ze mną, bo mam włosy tłuste :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja mam pytanko: dlaczego nie mozna pic kawy?! Ja dwoje piersia wykarmilam - okazy zdrowia! Pilam 2 kawki dziennie, jadlam wszystko (oprocz chilli) Dzieciaki nigdy problemow z zoladkiem i zdrowiem nie mialy! Zadnych alergii!

    OdpowiedzUsuń
  15. Zgadza się, w Danii, gdzie rodziłam pierwsze dziecko, WSZYSTKIE matki piją kawę - i prawie wszystkie karmią piersią. I tym dzieciom nie dzieje się żadna krzywda!

    OdpowiedzUsuń
  16. Oczywiście, że matki karmiące piją kawę, ale akurat moje dziecko bardzo źle zniosło tę moja fanaberię, było bardzo pobudzone i oboje mieliśmy fatalną noc.

    OdpowiedzUsuń