31 stycznia 2011

Z zapisków drugiej-mamy


Bardzo się cieszę, że zaglądacie tutaj tak licznie :-) Dziś zapraszam do lektury zapisków drugiej-mamy, która jest jedną z autorek antologii:


Jasiek 
 
w szpitalu bardzo dzielny.
Bałam sie, bo po raz pierwszy nocował poza domem, bez ukochanych "ołtarzyków" wokół łóżka i codziennych rytuałów.
Zostawiłam mu swój telefon, żeby mu było raźniej i żeby mógł, w razie czego, zadzwonić do domu.
Pierwszy SMS przyszedł o 6 rano - Nudzi mi się!
Potem, gdzieś tak do 9, kolejne pięć z tą samą informacją.
A w południe telefon:
- Będą mi robić TO, co kobietom w ciąży! - wyszeptał przestraszony.
- TO czyli CO?
- No, USG - znowu szeptem.
- Ale przecież ja CHYBA nie jestem w ciąży! - juz histerycznie.
Wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy do szpitala uspokoić biedaka.

USG zostało wykonane. Jasiek zdecydowanie w ciąży nie jest :) 


Wory złota

Rozmawiamy sobie ostatnio o wartościach.
O tym, że wartości niekoniecznie są wymierne materialnie.
O tym, że można materialnie nie mieć nic i być niezmiernie bogatym.
O tym, jakie bogactwo człowieka uszlachetnia, a jakie niekoniecznie uszlachetniać musi.
I o uczuciach rozmawiamy - jakie warto hodować, a jakich się szybko trzeba pozbywać.
Zaczęło się od... worów złota i kamieni szlachetnych.
Bo Karol znalazł piękny kryształ górski i kombinuje, czy jest on bardziej wartościowy niż diament.
I pyta, czy ja nie jestem nieszczęśliwa, ze nie mam diamentów?
Albo wora złota??
Albo innego skarbu? Bo on by chciał mieć i chciałby, żebym ja miała.
No cóż, trywialna prawda jest taka, ze absolutnie, ani ciut, ciut, nie cierpię z powodu braku diamentów i złota!
Ba! Chyba bym nawet nie lubiła ich mieć, bo bym się ciągle stresowała, ze zgubię, albo mi ktoś gwizdnie!
A skarbów mam w domu aż sześć!
A to, ze je mam, ze kocham, jest tysiąckroć ważniejsze niż złoto!
No i mowie Karolowi wprost:
- Chłopie, na żaden worek złota bym cię nigdy nie zamieniła!
- A na diamenty??
- Absolutnie!
- A na SKARBY SWIATA CAŁEGO???
- Tez nie, masz to jak w banku!
- No, mamo, teraz mówisz do rzeczy!
Odetchnął z ulga wyraźnie, bo przekalkulował, ze może na woreczek złota się nie złakomię, ale skarby świata całego mogą być pokusą nie do odparcia:)))

Prezent imieninowy 

miał sobie Karolek wybrać przy okazji wyjazdu do miasta. Zabraliśmy chłopaków i pojechaliśmy do sklepu.
Przekopaliśmy się przez kilka sklepów, w Tesco już naprawdę miałam dość, wiec nieśmiało zaproponowałam, żeby sobie może wybrał jakieś książki - wybór ogromny, ceny przystępne, poza tym na książki to mi jakoś nie żal forsy.
Pogrzebał na półkach ..
Zapytał - czy może być książka za 10 złotych.
Miło mi się zrobiło.
Po pierwsze - książkę jednak chce!
Po drugie - tanio.
Z przyzwyczajenia jednak zerknęłam, co pakuje do koszyka:
" 100 PROPOZYCJI NA UDANY SEKS".
Wymiękłam.

3 komentarze:

  1. jak długo po przelaniu pieniędzy należy spodziewać się "tomu" na maila? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z tego co wiem, rodzice Mikołajka codziennie sprawdzają stan konta i wysyłają antologię do nadawców wszystkich zaksięgowanych przelewów.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja fajnie zajrzeć do Drugiej-mamy...

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.