27 lutego 2013

Do poczytania: Jak kobieta w domu „siedzi”

Dziś prezentujemy notkę Galveny, mamy ośmioletniej dziewczynki. Ten opis jest mi bardzo bliski. A Wam?

Siedzenie w domu jest zajęciem męczącym, nużącym i frustrującym…to wiedzą wszystkie kobiety (oraz mężczyźni…), którzy jakiś czas swojego życia spędzili w domu odchowując potomstwo, bo siedzenie w domu najczęściej wiąże się z tymże obowiązkiem.

Jako, że Emka jest panienką już ośmioletnią, to co nieco już umknęło mojej pamięci, ale teraz od Nowego Roku dziecię moje choruje, to przebywam w domu w sposób stały i ciągły. Tak…i tu właśnie nasuwa mi się pewna myśl – siedzenie w domu – cóż to znaczy? Gdy ktoś mówi o kobiecie, wychowującej w danym momencie dzieci, to mówi ” ona to teraz w domu z dziećmi siedzi….” Czy aby na pewno siedzi?

Jak  wyglądał mój dzień siedzenia w domu z niemalutkim już dzieckiem? A tak:

1. Rano po porannych zabiegach pielęgnacyjnych zaścieliłam łózko, przwietrzyłam oraz poskładałam pozostawioną przez T. odzież wszelkiego rodzaju

2. Próbowałam obudzić Emkę ( z myślą, że jak ona będzie wstawać do szkoły o 7.00), dałam świnkom jeść, bo japy piłowały,  jak tylko weszłam do pokoju Emki.

3. Wzięłam psa i poszłam po świeże pieczywo.

4. Ponownie próbowałam zwlec Emkę z łóżka, gdy to się już udało musiałam przeprowadzić batalię o mycie teraz, a nie po bajce, czy śniadaniu. Następnie pościeliłam łóżko oraz ogólnie ogarnęłam pokój .

5. Zrobiłam śniadanie Emce.

6. Sama zjadłam śniadanie

7. Przeprowadziłam kolejną batalię o natychmiastowe przyjęcie, a nie po bajce, wszystkich lekó , w tym antybiotyku.

8. Posegregowałam pranie na kolory i wstawiłam wodę na kawę.

9. załadowałam pralkę i zdjęłam suche już  pranie (włączyć pralkę to już  zapomniałam)

10. Emka się spociła, więc pilnowałam, żeby się przebrała. Ponownie wstawiłam wodę na kawę.

11. Zdjęłam  skrzynię z zabawkami, do której Emka nie dosięga. Odebrałam telefon od pani, proponującej mi spotkanie w celach zdrowotnych z możliwością nabycia pościeli z owczej wełny.

12. Wzięłam się za brudne naczynia i ponownie wstawiłam  wodę na kawę. Przypomniałam  sobie, że miało się już prać, a się nie pierzę, więc poszłam włączyć pralkę.

13. Zrobiłam sobie kawę!!!

14. Naszykowałam owoce i inne drobiazgi na przekąskę dla Emki. Zrobiłam listę zakupów.

15. Zostawiłam Emce II śniadanie, pilota, książkę i pojechałam do supermarketu na szybkie zakupy.

16. Wyszłam ponownie na spacer z psem

17.  Rozpakowałam zakupy i wstawiłam zupę.

18. Zagoniłam Emkę do uzupełniania lekcji.

19. „razem” posprzątałyśmy klatkę świnek.

20. Złożyłam wcześniej zdjęte pranie i powiesiłam, to co zostało wyprane.

21. Ponowna batalia o leki.

22. Emka zapałała chęcią wytworzenia czegoś pysznego dla tatusia, a więc będzie robić „sama” twarożek z rzodkiewką i szczypiorkiem oraz sałatkę z makreli….

23.  Sprzątam pobojowisko w kuchni oraz szykuję spaghetti bolognese na obiad.

24. T. wraca  pracy, ja podaje obiad.

25. T. odpoczywa po pracy i posiłku, ja ponownie sprzątam kuchnię.

24.  Zaganiam Emkę do sprzątania zabawek, kredek, kartek oraz wszelkich innych niezbędnych do chorowania przedmiotów

25. Usiadłam na kanapie i zamieniam klika zdań z T.

26. Ponownie zaganiam Emkę do sprzątania oraz bronię się usilnie przed zmuszeniem mnie pomocy(czyli posprzątania), no w końcu ile lat mogę sprzątać  i układać zabawki na półkach…?

27. Szykuję kolację dla Emki

28. Oglądam Fakty

29. Awantura (tym razem mniejsza) o leki

30. Rozścielam łóżko Emce, układam i chowam ubrania, wietrzę pokój

31. Uczestniczę w dyskusji o tym, czy warto brać szybki prysznic i mieć czas na czytanie, czy lepiej posiedzieć dłużej w wannie (jednak prysznic…)

32. Emka czyta sobie książkę, ja usiadłam , T. wyszedł na spacer z psem

33. Czytam dziecku bajkę na dobranoc, głaszczę po rączce, całuję, przynoszę wodę, przynoszę chusteczki, ponownie całuję, obiecuję, że będę zaglądać.

34. Zaglądam

35. Emka śpi, ja jestem okrutnie zmęczona oraz bolą mnie nogi, jakbym zrobiła 8 km piechotą….a przecież siedzę w domu!!!

18 komentarzy:

  1. w Pełni sie zgadzam że siedzenie w domu jest bardzooo męczące ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. BOŻE TO O MNIE TYLKO X2 BOWIEM MAM DWIE POCIECHY:)))

    OdpowiedzUsuń
  3. dobrze ze to napisalas,przydaloby sie jeszcze jakies kolko wsparcia bo czasami psychicznie wysiadam.pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Znam to doskonale, szczególnie nastawianie wody na kawę po 100 razy :))Ja mam czwórkę (1,3,7, 36 lat;) )czasami siadam dopiero wieczorem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Taa...życie na siedząco potrafi zmęczyć jak maratoński bieg. Często korci mnie, żeby jak w tym dowcipie pewnego dnia siedzieć naprawdę, żeby co niektórzy poczuli różnicę :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja swoją posłałam dzisiaj do przedszkola mimo tego że jeszcze trochę przeziębiona. 2 dni z nią w domu i jestem SKONANA, ostatnio buzia jej się nie zamyka, ciągle ma wymagania, nic nie chce sama zrobić, te niekończące się dyskusje z 5-latką. Kochana jest przeogromnie ale muszę od niej odpoczywać bo 24h na dobę i jestem wypluta. To straszne tak powiedzieć o dziecku, które się kocha. Zła matka, zła.
    Ale mam jeszcze 4miesieczne niemowle dla ktorego odciągam mleko laktatorem bo piersi nie chciała. No i ten opis dnia jest dokładnie taki, np. dopiero przed chwilą zjadłam śniadanie bo malutka zasnęła... kawa pewnie przed 15tą.
    Ale i tak to lubię :) mimo wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak, siedzę w domu już 6-ty miesiąc się zbliża:), bo 5. września przyszła na świat Lena i od tamtej pory siedzę:) heh. tak, kobiety( i czasami, a może bardziej sporadycznie ci drudzy, ciężko pracujący, robiący harówkę "mężczyźni" w domach siedzą), a pranie do pralki samo się wkłada, obiad przecież przy okazji sam się robi, sprzątać nie muszę, bo samo się sprząta i dziecko samo sie przewinie, nakarmi, utuli do snu, pochodzi samo też, by sie pięknie odbiło i samo się uspokoi, gdy zacznie płakać... więc ja też chciałam powiedzieć, że tylko siedzę w domu:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tata tak ciężko pracuje, a mama to sobie SIEDZI w domu... ta ma dobrze! ha! kto nie sprobowal ten nie wie

    OdpowiedzUsuń
  9. a ja mam to "siedzenie" jeszcze wypominane co jakiś czas :-(
    i pranie robię podobnie, kawę również...

    OdpowiedzUsuń
  10. A jeśli On nie zarabia kokosów i chcesz coś w domu dorobić... oszaleć można. Jedną aukcję na allegro ostatnio prawie tydzień wystawiałam :( a biżuterie do wystawienia, to po nocach szyję.

    OdpowiedzUsuń
  11. Chwilowo nie siedzę, bo dorwałam pracę, a dzieci w liczbie 6 podrosły w tzw międzyczasie (najstarsza się upełnoletniła, najmłodszy skończył 5). W nawyk mi weszła dyspozycyjność 24/7, a numer z kawą oraz praniem znam. Bywam w pracy 2 razy w tygodniu i szokuje mnie, że mogę mieć tam tyle czasu dla siebie. To jak 2 dni częściowo wolne!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Wątek już dosyć stary ale jak zawsze aktualny, więc się dołączam. Taak... wychowałam piątkę dzieci, w międzyczasie pracując zawodowo. Też uważam jak Dorenka, że pracując można nawet czasem odpocząć, a "siedząc" w domu niestety odpocząć się nie da. Nawet mając kochającego męża. Bo który facet wróci z pracy i zrezygnuje z odpoczynku na rzecz obowiązków domowych?. Zaden!!! Musimy to sobie jasno powiedzieć. A więc nawet jeśli "odpoczniesz" sobie w pracy, to i tak cię to nie zwolni od roboty w domu. Nawet jeśli ci facet zrobi obiad i będzie pękał z dumy, jakim to on jest wspaniałym mężem, to nie zrobi ci codziennie, albo ci któreś dziecko nie zechce tego jeść, a ty oczywiście złamiesz się i odstoisz swoje przy kuchni. Nawet jeśli twój Wspaniały pozmywa naczynia, to już na pewno nie tknie prania lub odkurzacza. Tylko kobieta jest tak skonstruowana, że zauważy wszystko co jest do zrobienia i jeszcze w dodatku to zrobi, pochwali Wspaniałego za dosyć przeciętny obiad, przymknie oko na jego popołudniową drzemkę, bo sama w tym czasie oczywiście robi całą resztę i spróbuje przynajmniej być miła cały wieczór, bo przecież mężczyźni lubią być z kobietami ciepłymi i pogodnymi, a nie wiecznie narzekającymi. Tylko czasami tacy mężczyźni muszą się zdziwić, że na przykład: jest już późno, dzieci śpią, sytuacja w łóżku się rozkręca i nagle....ona zasypia ni z tego ni z owego. Hmm...ciekawe z jakiego powodu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przykre to co piszesz, ale na wyrost wrzucasz wszystkich do jednego worka. Sama "siedzę" sobie w domu, czasem zdarza mi się ugotować, ale z reguły to mój mąż po pracy gotuje, jak jest niesprzątnięte to posprząta a jego odpoczynek wygląda tak, że zajmuje się drugą córką bo tej młodszej cyca nie da, ale jakby była na butelce to zapewne też na zmianę byśmy ją karmili, więc ja nie wiem skąd wy tych mężów macie...

      Usuń
  13. :[ u mnie to samo tylko mniej kawy pije. Mieszkam juz trzeci rok za granica więc męża nie widzę przez 13h czasami trwa to dłużej, zdarza się ze wraca o 22do domu albo nad ranem bo z kimś tam z pracy musiał jechać do szpitala.... A ja z dwójka dzieci w domu. Dama codziennie ronie to samo , monotomia mnie zabija we wnetrznie nie radze juz sobie z ta " samotnością" wieczorem nie mam ochoty na nocne igraszki wole położyć się popatrzeć w sufit albo włączyć facebook ;-) bo tylko na nim mam jakiś kontakt z ludźmi .. to przykre i wyczerpujące - zero zrozumienia od męża "bo ja przecież siedzę w domu i nic nie robię " a on ciężko pracuje dzięki nie mu mamy dostęp do środków finansowych a ja przecież niezarabiam :[ jest jakiś portal albo czat dla takich matek które 24h siedzą w domu z dzieckiem ??? ..

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie jestem sama. U już myślałam, że wariuję.

    OdpowiedzUsuń
  15. Podbijam pytanie. Jest jakis portal/forum dla matek "siedzacych" w domu z dziecmmi?

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.