10 listopada 2012

Odrobina luksusu


O tym, co dla kogo jest zwyczajne, a co dla kogo luksusowe, pisze dziś dla nas Marta Szyszko, współtworząca portal Niedoskonała Mama. Zapraszamy do lektury notki oraz odwiedzin w serwisie i na blogu.




6.30.
Dzień, jak każdy inny. Udawanie, że jeszcze nie trzeba wstawać, bo pół minuty w jedną, czy w drugą nikogo przecież nie zbawi.
- Mamo, jestem włodna! - przemawia demotywator numer jeden.
- Baa… - wtóruje demotywator numer dwa, ciągnąc za włosy w nadziei, że może jednak ulegnę i wrócimy do karmienia piersią.

Poziom zarośnięcia: Yeti.
Fryzura: stan opłakany.
Potrzeby: gruntowne farbowanie i przycinanie, ale przede wszystkim szampon i woda…
Czy zawsze tak było? Nie wtedy, gdy uczestniczyłam w życiu społecznym i zawodowym, bo doprowadzenie się do porządku było bezwzględnym wymogiem. Teraz coraz częściej kłębią się w mojej głowie myśli, czy to kiedykolwiek znów stanie się moim udziałem. Czy matka może przebić się z CV przez mur bezrobocia?



Bez entuzjazmu podnoszę słuchawkę telefonu.
- Marta, nie uda nam się dotrzeć na galę „Mama w pracy”, nie zechciałabyś nas reprezentować?
I zaraz drugi telefon.
- Kochanie, w delegacji jest super: łosoś zapiekany w cieście, beczka piwa, oscypki z żurawiną i taki dobry koktajl bananowy codziennie na śniadanie. Obżarłem się jak świnia, a zaraz lecę do jacuzzi…
Zerkam na swoje odbicie w lustrze i nie czuję dumy. Dodaję dwa do dwóch i sama wykręcam numer.
- Mamo, idę jutro na galę rozdania nagród. Potrzebuję pomocy. Tam, na zewnątrz, toczy się życie. Wiesz, relacje międzyludzkie, chwile relaksu i pławienie się w luksusach. Jakaś namiastka komfortu mnie również się należy!



6.30.
Deja vu.
- Mamo, jestem włodna!
- Baaa..!
Kurczak skwierczy w piekarniku, włosy odzyskały kolor i kształt, na depilację nie starczyło czasu. Trudno, założę spodnie. Wielkie odliczanie, byle do jedenastej! Wizytówki w torebce, perfumy na szyi, eleganckie buty na obcasie wżynają się w stopy. Co tam! Rany będę lizać po rozdaniu nagród. Mijam Nowy Świat, udając się w stronę Placu III Krzyży.

W tej części miasta ze świecą szukać typowego, przygaszonego obywatela. Panowie nonszalancko parkują Beemami, prezentując garnitury Gabbany i buty Prady. Młode dziewczyny w kusych szortach, z opalonymi, długimi nogami, zalotnie odrzucają włosy na nagie plecy. Oni, popijając kawkę, mierzą je wzrokiem. One chichoczą, kołysząc biodrami. Mój mąż codziennie przebywa ten odcinek w drodze do pracy. Tylko czekać, aż w porze lunchu wyjdzie na kawkę z kolegami i udając, że jedna z tych Beemek należy do niego, podszyje się pod któregoś z gości. Garnitur ma niebrzydki i ten jego look - prezesa.

Dotarłam. Centrum Giełdowe, fiu, fiu! Weźmy pod uwagę, że wyrwałam się z 36 metrów wymagających malowania, przemeblowania i wymiany wykładziny. Można poczuć się podbudowaną w takim otoczeniu. Klima, kawka, herbatka. Cud, miód i orzeszki. Kolejni laureaci w kategorii „firma przyjazna mamie” z dumą odbierają statuetki. Opowiadają, jak ważne są dla nich nie tylko dobre wyniki finansowe, ale też wpływ, wywierany na otoczenie. Potem jeszcze o udogodnieniach dla mam, dodatkowych urlopach, ruchomych godzinach pracy, rodzinnych piknikach, opiece medycznej. I przede wszystkim o dumie, którą czują, gdy kolejna z pracownic decyduje się na dziecko. Eldorado.
A ja przecież wiem, że w większych firmach mamom po wychowawczym wręcza się wypowiedzenia. Oraz czek w formie zadośćuczynienia, by rozwiązać to polubownie, za porozumieniem stron. Natomiast w małych robi się łaskę, by podpisać zlecenie, które matki, wyrejestrowującej się z Urzędu Pracy, nie pozbawiłoby państwowego ubezpieczenia. Etat? Akurat! Marzenia. Po co, skoro znajdą się inni, tańsi, chętni do pracy w nieludzkich warunkach?



Wartość rynkowa Matki Polki to nie są kokosy. Wierzę, że dzięki inicjatywom organizacji pozarządowych ludzkie traktowanie matek już wkrótce będzie standardem w każdej szanującej się firmie. Skoro mój małżonek może pożerać krewetki w jacuzzi, popijając je drinkami z palemką, to czemu Matkom Polkom nie przychylić tego nieba? Kobieta też człowiek, a jej potencjał, zdolności organizacyjne, pracowitość i zaangażowanie nie mają sobie równych!

2 komentarze:

  1. Oj tak, tak!!!
    Podpisuję się pod tekstem wszystkimi kończynami, a jak utrzymam w zębach pisadło, to składam pięć podpisów pod słowami:
    "Wierzę, że dzięki inicjatywom organizacji pozarządowych ludzkie traktowanie matek już wkrótce będzie standardem w każdej szanującej się firmie."
    Albo ja z tych naiwnych jestem...
    Pozdrowienia serdeczne ślę autorce:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dziękujemy. Też należymy do pozytywnie nastawionych :)

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.