3 listopada 2012

Mam miotłę, jestem wiedźmą


Szanowni Państwo... przed Wami znowu tylkospokojnie! Tym razem po uszy zanurzona w subtelnych i odwiecznych różnicach w patrzeniu na świat pomiędzy płciami. Zapraszamy do lektury.

Jak mówiła Dana – kobieta w związku przechodzi fazę wiedźmy. Ale potem znowu jest faza, „że super jest”. I miłość rozkwita na nowo, bo miłość, jak wiadomo z wiarygodnego źródła, cierpliwa, nieczepliwa i niezrzędliwa jest. Dana też była wiedźmą, ale na szczęście to było dawno. Tak dawano, że prawie nie pamięta. To było wtedy, gdy jej dzieci były małe…

Jest brudno, proszę cię wstań i umyj. Pobaw się z dzieckiem. Posprzątaj po sobie. Nie chodź w butach. Przecież ja wczoraj tę podłogę… Jak to kiedy? O jedenastej w nocy, jak wstawiłam dzieci do pralki a pranie spać… Pomóż mi. Proszę, pomóż mi. Padam z nóg. Jest tego za dużo. Chcę, żeby było czysto. Nie wiem, czemu tego chcę. Nie potrafię nie chcieć. Ktoś we mnie, za mnie, o tym decyduje. Chcę, żeby obiad, żeby prasowanie, żeby czytanie dwadzieścia minut codziennie. Chcę pracować i nad pracą się skoncentrować. Ale nie mogę. Mleko, masło, brokuły obijają się po zwojach mózgowych. Cielęcina, wieprzowina, kurczak.

Pomóż mi, zabierz mi te myśli z mojej głowy. Raz jeden w świątek piątek, jeden cholerny raz! Bo zwariuję.

Tylko spokojnie, masz rację. Przecież nie płaczę! Popatrz na mnie. Popatrz, kim się staję. Biegam, jak biega moja matka i twoja matka. One w bieganiu osiągnęły już pewien stopień perfekcji. Tak, jak nasi ojcowie osiągnęli perfekcję w siedzeniu przy stole. Żaden się nie zerwie. Ale ja nie jestem perfekcyjna. Zobacz. Przypalam. Rozgotowuję. Rozlewam. Psuję. Piorę białe z kolorowym. Masz jeszcze szansę. Pomóż mi. Weź tę miotłę. Leć, kochany, leć ponad swoje geny i memy. W imię miłości. W imię tamtej miłości (pamiętasz jeszcze?) błagam, kup mleko masło i zetrzyj marchewkę z jabłkiem bez pytanie mnie o cokolwiek!!

Pomóż mi. Zanieś te jebane naczynia do zmywarki. Dlaczego?? Jak to dlaczego?! Nie wiem, co na obiad jutro. Jak to, skąd ty masz wiedzieć? Zastanów się. Potem to kup. Potem to zrób. Potem to podaj. Potem posprzątaj. Tylko tyle. Siedem razy w tygodniu. Trzydzieści razy w miesiącu. Kochani, zabieram was dziś do restauracji.

Wypchaj się swoją restauracją!!!

 …

Życie z wiedźmą nie jest proste. Trzeba cierpliwie przeczekać. Dzieci podrosną. Ktoś inny im zacznie gotować. A jak jest córeczka, to i dom z czasem ogarnie. Sprawy wrócą do równowagi. Rodzice się przytulą. Buziaczek na zgodę. Wiedźma zapomni o wkurwie, strachu i samotności, tak jak zapomni o bólu rodzenia, nieprzespanych nocach, mleku, maśle i cielęcinie. Będzie może trochę bardziej milcząca. W jej oczach trochę jakby mniejszy zachwyt nad nim. Uśmiech taki dziwny… nieee, chyba mu się tylko wydaje. To tylko zmarszczka.

 Wiedźma nie zapomni nigdy, mój drogi.

12 komentarzy:

  1. kocham, uwielbiam!!!
    tylko czemu my takie chcemy być.
    w depresje idzie wpaść, a jak raz nie ma obiadu to mam większe wyrzuty do siebie niż mąż do mnie. ah. popaprało mi się w głowie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dlatego ja czasami mówię, że mi się nie chce! I mam w nosie!
    nie dalej jak dziś usłyszałam od lubego "Co ty robiłaś cały dzień?" nosz kurwa, przecież nic....dwa obiady, pranie, przewijanie, układanie zabawek, czytanie książeczek, odkurzanie, śniadanie pierwsze, drugie, znowu układanie po raz kolejny rozwalonych zabawek, ale to przecież nic

    OdpowiedzUsuń
  3. w pełni się pod tym podpisuję jako przechodząca właśnie fazę wiedźmy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. -> Isabelle: W imieniu Autorki dziękuję serdecznie!
    -> AnnaR: Mój mąż zwykł był mawiać, że to, co mężczyźni najbardziej kochają w kobietach, to jest ich poczucie winy. Nie powiem, wykorzystuję to przeciwko niemu ;o)
    -> oaza: Brawo! Ja tam niektórych rzeczy po prostu "nie umiem" zrobić hihi
    -> Katia: Lubię to!

    OdpowiedzUsuń
  5. niestety dość często kobiety same się w ten stereotyp wpędzają, a potem narzekają, że tak je świat widzi...

    natomiast zdanie: "A jak jest córeczka, to i dom z czasem ogarnie" po pierwsze, mnie niesłychanie zdenerwowało, po drugie, tezę z "samowpędzaniem" się w stereotyp potwierdza.

    OdpowiedzUsuń
  6. -> Anonimowy: Przewrotna ta nasza tylkospokojnie, prawda? ;o)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dodam że mój mąż przeczytał i pod maską śmiechu czułam że mu...głupio;)

    OdpowiedzUsuń
  8. -> Isabelle: Oooo, ja bym się cieszyła!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale z drugiej strony - WIEDŹMA - to ta co WIE. Ona wie, że życie to niejebajka, że samo się w chałupie nie ogarnie, że książę nasz nadzwyczaj często zmęczonego zgrywa, dzieci to nie rozkoszne bobaski tylko zwykłe szkodniki.
    Zgadzam się, że z wiedźmy się wyrasta, ale nigdy o niej nie zapomina...

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.