31 października 2012

Mamy 7 grzechów głównych. Na szczęście.

Dziś prezentujemy tekst, napisany przez jedną z współautorek Macierzyństwa bez lukru 2 - Anię Jełłaczyc. Oto spojrzenie nieco przewrotne, choć z dużą dozą humoru, ale i dające do myślenia.
Zapraszamy do lektury.


Kiedy byłam bogobojnym dzieckiem, niezwykle starałam się, by ciało i umysł czyste były od siedmiu grzechów głównych. Dziś jestem mamą i staram się odrzucić zakusy „życia w całkowitej czystości”. Zwyczajnie potrzebuję odrobiny pychy, chciwości, nieczystości, zazdrości, nieumiarkowania, gniewu i lenistwa. To takie ludzkie i takie odprężające w codziennym kieracie. I chyba niezbędne, by nie zwariować pod naporem perfekcjonizmu.

Mamo! Oto moich 7 rad, moich 7 grzechów głównych:
1. Pycha. Trzymaj śmiało koło ratunkowe własnej intuicji i możliwości, by nie zatonąć w fali „dobrych rad” i kart poradników. Wierz w siebie – i niech Ci pysznie z tym będzie.
2. Chciwość. Stłucz obcasem piedestał nieustannego uszczęśliwiania innych. Pokaż, że też CHCESZ, że również pragniesz otrzymywać, a nie jedynie ofiarnie dawać.
3. Nieczystość. Po urodzeniu dziecka nie zapominaj, że ciągle jesteś kobietą. Kiedy jabłoń wyda owoce, cieszymy się ich smakiem, ale o drzewo nadal dbamy. Celebruj swą seksualność.
4. Zazdrość. Ona nie musi być zawiścią. Nie bój się jej, jeśli czujesz, że potrafi Cię zmotywować.
5. Nieumiarkowanie. Trzymaj dystans: pod paskiem, w lustrze, w dietach.
6. Gniew. Zaakceptuj go, Ty również masz prawo doświadczać tej emocji.
7. Lenistwo. Nie ma to jak pogrzeszyć nicnierobieniem. Może będzie brudniej, za to Ty będziesz wypoczęta i zregenerowana.

Grzeszmy, na zdrowie!



1 komentarz:

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.